Czyjego podpisu brakuje pod Traktatem z Lizbony?

Przy okazji sporu o treść instrukcji na szczyt UE przygotowanej przez rząd dla Prezydenta szef jego Kancelarii Piotr Kownacki stwierdził, że ratyfikacja należy do prerogatyw Prezydenta. I po raz kolejny minął się z prawdą.

Co więcej w tym kierunku brnie też sam Lech Kaczyński: “jeśli chodzi o ratyfikację Traktatu Lizbońskiego to jest to zupełnie inna sprawa”. “To jest w ogóle moje uprawnienie, więc instrukcja rządu w sprawie ratyfikacji traktatu może budzić zasadnicze wątpliwości”.

Przypomnijmy więc, iż tzw. prerogatywami nazywa się samodzielne uprawnienia Prezydenta RP wymienione w art. 144 ust. 3 Konstytucji RP.

Konstytucja RP stanowi, iż co do zasady Akty urzędowe Prezydenta Rzeczypospolitej wymagają dla swojej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem (por. art. 144 ust. 2 Konstytucji). Natomiast samodzielne uprawnienia Prezydenta sprowadza do wyjątku w postaci listy prerogatyw określonej w art. 144 ust. 3. Tym samym Prezydent może podjąć ważną decyzję w zakresie przyznanych mu prerogatyw a poza nim tylko za zgodą Premiera wyrażoną przez kontrasygnatę.

Jak łatwo samemu się przekonać na liście prerogatyw Prezydenta nie znajdziemy ratyfikacji umów międzynarodowych (w tej kwestii nie ma wątpliwości nawet ulubiony w Kancelarii Prezydenta prof. Sarnecki), co jest zresztą całkiem zrozumiałe w sytuacji gdy Konstytucja powierza prowadzenie polityki zagranicznej Radzie Ministrów.

Tym samym ratyfikacja Traktatu z Lizbony będzie wymagała potwierdzenia podpisu Prezydenta przez Premiera. Instrukcja rządu w tym zakresie jest całkowicie na miejscu bowiem to Prezes Rady Ministrów przez potwierdzenie podpisu Prezydenta bierze odpowiedzialność za ratyfikację Traktatu.

Jeśli ktoś jeszcze miałby wątpliwości co do kontrasygnowania ratyfikacji – poniżej przykład ze schyłkowej IV RP.

Więcej w sprawie kontrasygnaty w moim wcześniejszym wpisie „Prezydent ubezwłasnowolniony częściowo”.

1 Odpowiedź do “Czyjego podpisu brakuje pod Traktatem z Lizbony?”


  1. 1 maclawyer 9 listopad, 2008 o 4:10 pm

    @rydzykfizyk faktem jest, że akt ratyfikacji umowy międzynarodowej nie jest wymieniony w art. 144 ust. 3 Konstytucji i w związku z tym wymaga kontrasygnaty Premiera. Jednakże kontrasygnata Premiera jest konstrukcją konstytucyjną, z której nie można wywodzić wniosku, że jest zgodą Premiera na wydanie aktu urzędowego. Mylisz się zatem w swoim wpisie do tekstu “Prezydent ubezwłasnowolniony częściowo” pisząc: “Tym samym Prezydent może podjąć ważną decyzję w zakresie przyznanych mu prerogatyw a poza nim tylko za zgodą Premiera wyrażoną przez kontrasygnatę”. Akt urzędowy Prezydenta wymagający kontrasygnaty Premiera, bez tej kontrasygnaty oczywiście nie będzie ważny. Ale Prezydent nie musi prosić Premiera o zgodę na wydanie aktu urzędowego wymagającego kontrasygnaty. Czym innym jest ważność aktu urzędowego a czym innym kompetencja do jego wydania. Kompetencja do podpisania aktu urzędowego jakim jest ratyfikacja jest kompetencją samoistną Prezydenta, chociaż dla swej ważności wymagającą kontrasygnaty Premiera; kompetencję do ratyfikowania umowy ograniczającej w jakikolwiek sposób suwerenność Polski, uzyskuje dopiero po uchwaleniu stosownej ustawy i to w specjalnym trybie konstytucyjnym określonym w art. 90 ust. 2 Konstytucji. I o takiej ustawie można powiedzieć, że wyraża ona zgodę na ratyfikację umowy ale nie zobowiązuje do ratyfikowania umowy. Obowiązek ratyfikacji może być wywiedziony jedynie z przysięgi prezydenckiej.
    (jmm)


Dodaj komentarz