-Kiedy nastąpiła inicjacja alkoholowa?
-W dziewiątej klasie. W ósmej byliśmy z Jarkiem na szkolnej wycieczce w Gdańsku, to już niektórzy popijali a my jeszcze nie. Ale potem piło się winko, głównie dla podkreślenia dorosłości. Upiłem się po raz pierwszy po dopuszczeniu do matury. Pojechałem z Tadkiem do Legionowa, bo on miał wtedy wolną chatę. Jak idioci kupiliśmy sobie pomarańczówkę i wino. Po prostu nie znaliśmy się na wódkach i nie wiedzieliśmy, że trzeba unikać mieszania. Kiedy wracałem, Jarek już czekał na mnie na ulicy, bo wcześniej zadzwoniłem do domu ze stacji. Ale wszystkiego nie pamiętam. Wiem, że długo nie mogłem patrzeć na alkohol. Ale już na bal maturalny kupiłem najczystszą wódkę?
-Jak to się skończyło?
-Ja znałem w tej szkole sporo kolegów z innych klas, z tak zwanego „klopa”, czyli z palenia na przerwach. Między innymi niejakiego Żyliszkiewicza, najczystszej wody szkolnego chuligana. On się dowiedział, że mam wódkę i prosi: daj się napić. Jak się przypiął do butelki, wypił od razu z gwinta z połowę. Byłem zadowolony, bo sam nie miałem na nią specjalnej ochoty. Mija parę minut a Żyliszkiewicz pada sztywny. Przeleżał cały wieczór. Piwo zacząłem pić na studiach, chociaż go wtedy nie lubiłem. Robiłem to dla towarzystwa.
-Sympatycznie Pan wspomina tamte czasy?
-W sumie tak, choć czekałem z utęsknieniem na studia.
-Nie piliście?
-Aż tak to nie. Ale ja piłem bardzo mało
Poświęcenie dla Ojczyzny wypada docenić, z chwilą kiedy wprawiony w bojach Lech Kaczyński precyzuje co to dla niego znaczy mało:
…posadzono nas przy dużym stole, a Kiszczak powiedział, że tutaj się naradza zwykle ze swoimi oficerami i że jest pełna demokracja – pierwsze 20 kolejek każdy musi wypić, a później to już jak kto chce.
I wszyscy wiemy, że wynik mógł być tylko jeden – Czesiu pije „karniaka” a Lesiu zaciera rączki.

Wszystkie cytaty pochodzą z książki „O dwóch takich… ALFABET braci Kaczyńskich”, Wydawnictwo M, Kraków 2006 r.

Myślę Autorze, że sam masz jakieś problemy i wypierasz je ze świadomości szkalując innych.
Lech Kaczyński idolem moim nie jest, więc z czystym sumieniem mogę pwiedzieć, że żadnych dowodów na jego rzekomą “ułomność” nikt nie przedstawił, ani Palikot, ani Szanowny Pan.
Takie wspomnienia z lat szkolnych, jak wyżej zacytowane, ma każdy w miarę normalny człowiek. Z nich nic nie wynika. Jeśli się szanuje logikę.
@Stanisław EM
Ależ ja nikogo nie szkaluję, tylko przytaczam fakty uzupełniając obraz nakreślony przez Roberta Drabę.
Pewnie dla wielu ciekawy bo o ile dobrze pamiętam w kampanii prezydenckiej Lech Kaczyński przedstawiał się prawie jako abstynent.
Wódka z Kiszczakiem też nie jest raczej epizodem znanym szerszej publiczności.
No wreszcie. Nie wiedziałem, że to takie swoje chłopy jak Kwaśniewski. Teraz mają dzięki tobie moje poparcie. Tekst z mieszaniem jest najlepszy.
@Anonim
Numer z pomarańczówką prawie jak w “Nie ma róży bez ognia”
Dziękujemy o autorze, że otworzyłeś nam oczy i przedstawiłeś portret zdemoralizowanego wieloletniego alkoholika. Pił on już w liceum, co jest gorszące i niespotykane - cóż to za przykład dla narodu?! Wszak musiał wiedzieć, że niegdyś prezydentem zostanie i masy ku lepszemu pchał będzie.
Abstynentem jest zaś jak wiadomo tylko ten, który nigdy warg etanolem nie skaził.
@Staszek EM:
Dobrze Pan gada, polać!
Na swoim blogu poruszyłem ten sam temat. Kategorycznie stwierdzam, że Prezydent Lech Kaczyński alkoholikiem nie jest; a piszę to bo z autopsji znam wszystkie aspekty choroby alkoholowej i alkoholika rozpoznają na odległosć. Jest olbrzymia różnica między alkoholikiem (zwłaszcza niepijącym. Tak, tak, można być nie pijącym alkoholikiem) a pijakiem (niepijącym pijakiem być nie można)
Sprawa Palikota nie powinna zgodnie z zamiarem Palikota, kieroważ dyskusji blogowej do rozważań, czy Prezydent pił bądź pije. W takim stanie jak Kwaśniewskiego nikt go nie widział.
Istotniejsze jest dla mnie w jaki sposób prasa bądź nieodpowiedzialny Poseł, potrafią zaszuflakować osobę publiczną jako alkoholika, wykorzystując pejoratywne konotacje tego słowa. Więcej znajdziecie na moim blogu.
@maclawyer
Ależ ja wcale nie sugeruję choroby alkoholowej Prezydenta Kaczyńskiego. Powiedziałbym, że wprost przeciwnie.
Natomiast jego minister użył ciekawego, wieloznacznego zwrotu “problemy z alkoholem”
Współczuję prezydentowi, że musi pracować z bandą kretów jak autor tego bloga, którego argumenty można przyrównać do argumentów Palikota…
Polecałbym czytać wartościowsze źródła. Tak jak ostatnio GW wydała artykuł o sporze naukowców z Papieżem(Kościołem) o Galileusza gdzie nie napisała pełnej prawdy historycznej manipulując tym samym niewiedzą ludzi pokroju… no własnie.
@kaloryfer
Masz zupełną rację - w Kancelarii Prezydenta jest pełno kretów z Kamińskim na czele.
Prawdziwi specjaliści w kompromitowaniu prezia Kaczyńskiego.
niemozliwe
Było coś na rzeczy,prezydent zawsze wyglądał na zmęczonego i wystraszonego.Teraz wygląda całkiem inaczej.Panie Palikot,dziekujemy panu za wyleczenie prezydenta z nadużywania,wineczką.Panie prezydencie?mala szklaneczka wieczorkiem wystarczycałkowicie.Pa
alkoholizm-choroba jak każda. Bez sensacji Mości panowie
alkoholizm - choroba jak każda. Bez sensacji Mości Panowie
No i? Przepraszam, ale z tego kompletnie nic nie wynika. Ja tak w szkole robiłem, moi koledzy tak robili, koleżanki, całkiem możliwe, że i Ty, ale alkoholikiem nie jestem, pewnie jak i większość z nas.
PS - również fanem Kaczyńskich nie jestem, nie byłem i nie będę.
dowód
dowód:
http://pl.youtube.com/watch?v=tylEFTrIE_Q